Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Powrót to dopiero początek trudnej drogi...

Moderator: Moderatorzy

Nino
Posty: 348
Rejestracja: 14 gru 2019, 18:26
Jestem: w kryzysie małżeńskim
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Nino » 15 wrz 2020, 7:43

Nirwanno, swietnie to wylozylas. Ja zrozumialam to tak, ze wspolpracujac z Laska i nie odrzucajac swojego, skrojonego na miare ;) krzyza: i tak bede rozwijac szczescie w sobie, nawet, jesli bedzie ono dla innych niewidoczne lub niezrozumiale, a moja sytuacja po ludzku beznadziejna.
To jest niezwykle pociagajace w chrzescijanstwie: ze jestesmy powolani do szczescia, milosci i zycia w obfitosci Bozej laski praktycznie w kazdej sytuacji zyciowej. W kazdej mamy wybor. A przy tym nie jest to hurraoptymizm, bo jednak wiemy i jestesmy o tym pouczani od dziecka: ze nie da sie przejsc zycia bez krzyza, choc mozna go odrzucac...Ale i krzyz jest cenny. Najcenniejszy! I wszyscy wiemy dlaczego. A skoro cos jest cenne, to jest tez zrodlem radosci....I tak brzemie staje sie lekkie... A nawet slodkie!

Mr.x
Posty: 53
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Mr.x » 16 wrz 2020, 10:35

contesempre pisze:
20 sie 2020, 8:16
Witajcie,
trochę mnie nie było, trochę się działo ale pominę szczegóły, opowiem w skrócie. Chciałabym napisać Wam świadectwo uzdrowienia małżeństwa ale niestety... :| nie będzie takie.

Rozprawa się odbyła, mąż się przyznał do Kowalskiej, powiedział przed sądem, że nie kocha mnie od kiedy złożył pozew. I wiece co? Coś we mnie pękło. Nie mam już ochoty ani siły na życie nim i dostosowywanie życia pod niego. On już nie wróci. Ja w sądzie powiedziałam swoje, nie zmieniłam stanowiska, kolejną rozprawę sędzia wyznaczył na wiosnę. Moja adwokat powiedziała, że to po to, byśmy mieli czas na porozumienie.
Nagle wszystkie słowa, którymi karmił moją nadzieję, okazały się kłamstwami a nie prawdą. Po rozprawie mąż wysłał mi zdjęcie z Kowalską a ona sama później pisała do mnie swoje żale. Totalnie nie rozumiem jej zachowania :roll: to takie dziecinne a niby mamy do czynienia z dorosłymi ludźmi.
Nie mam ochoty na wojnę z nim ani robienie mu pod górkę. Nie ukrywam niczego, w sądzie opowiedziałam o mojej wcześniejszej relacji z Kowalskim a mąż powiedział, ze pewności nie ma czy go zdradziłam tylko nadszarpnęłam jego zaufania :roll: i to jest powodem rozpadu małżeństwa...

W miniony weekend pierwszy raz odważyłam się porozmawiać na ten temat z koleżankami, wyrzuciłam z siebie wszystko, dosłownie wszystko, wszystkie jego słowa kierowane do mnie, obelgi, to jak mnie traktował, co robiłam dla niego, jak traktowała mnie jego rodzina, co mówiliśmy w sądzie itd. Wcześniej nie umiałam, nie chciałam i bałam się, że mąż się dowie i będzie miał pretensje ale po tym co usłyszałam na rozprawie, dostałam jakiejś odwagi :lol: do tej pory wszystko wyrzucałam z siebie tutaj.

Uczę się od nowa żyć, już bez niego. Nadal są wzloty i upadki ale po każdym upadku wiem jak się podnieść. Świadomość tych wahań i wiedza, że za każdym razem się podniosę, sprawiają, że w chwilach zwątpienia nie tkwię zbyt długo.

Nie modlę się o powrót męża, nie modlę się o jego nawrócenie. Nie życzę im źle. Zastanawiam się tylko,jak długo Kowalska będzie trwała w tym bałaganie z moim mężem. Ale życzę im dobrze, kocham męża mimo wszystko i chcę żeby był szczęśliwy a jeśli z nią jest, to niech tak zostanie.
Modlę się o mądrość dla siebie, o świeży umysł, o roztropność i opanowanie, rozwagę w działaniu, o wzmocnienie mojej wiary i kierowanie mnie do modlitwy w chwilach zwątpienia, o odsunięcie ode mnie myśli o mężu bo są męczące, o dobre życie, o to by być dobrym człowiekiem.
Rozumiem Cię doskonale. Ja tak samo miałem straszne opory przed tym by cokolwiek mówić. Po prostu się wstydziłem, że ktoś mnie wyśmieje, albo coś podobnego. Nie jest łatwo o takich rzeczach mówić, bo to nie jest temat do chwalenia się. Sam ostatnio zacząłem mówić i zobaczyłem, że ludzie normalnie to odbierają i często starają się nawet pomóc, nawet pytając czy nic się nie da już zrobić. Ja to przechodziłem przez bardzo długi czas, a jeszcze nieraz mam problem z tym żeby mówić swobodnie. Wydaje mi się to całkowicie normalne. Moim zdaniem nie masz obowiązku tak jak piszesz dzielić z każdym wszystkim. Dobrze też wyrzucać z siebie te wszystkie emocje i rzeczy, bo to po prostu jest potrzebne. Sam dusiłem wiele w sobie przez naście lat mojego małżeństwa i uważam, że czasem trzeba do kogoś się wygadać i mówić o swoich kłopotach nie tylko swojemu mężowi/żonie, bo zawsze można dostać jakieś nowe spojrzenie na sprawę, że nie tylko my mamy takie kłopoty, a przysłowiowe rozrzucone brudne skarpetki nie są aż tak wielkim kłopotem jak nam się wydają ;)

Mr.x
Posty: 53
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Mr.x » 16 wrz 2020, 12:12

Jeszcze jedną rzecz dodam. Przepraszam, że tak w dwóch postach, ale jakoś tak wyszło. Ja również mam podobnie. Uczę się żyć bez swojej żony. Nasza relacja umarła. Szanuje to, że nie chce utrzymywać ze mną kontaktu. Rozumiem swoje błędy z przeszłości, chciałem to naprawić wiele razy, ale chyba tak czasem jest, że się nie da. Tak samo jak Ty też miewam upadki. Czasem jest ok, ale też są takie dni że dosłownie ryczę, wściekam się i zastanawiam czy ja śnię. Ja tez już odpuściłem, bo widzę że ta walka nie ma żadnego sensu u mnie. Moja żona podjęła decyzję i tylko albo aż muszę ją uszanować. Staram się trwać w przysiędze małżeńskiej, ale nie jest też takie łatwe w takiej sytuacji, kiedy od długiego czasu nie mamy żadnego kontaktu czy relacji. Wszystko jest okropnie trudne. Mam nadzieje, że sama znajdziesz to co najlepsze, a kto wie co Cię czeka ;)

contesempre
Posty: 116
Rejestracja: 08 sty 2020, 20:42
Jestem: w trakcie rozwodu
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: contesempre » 18 wrz 2020, 9:33

Mr.x pisze:
16 wrz 2020, 12:12
Jeszcze jedną rzecz dodam. Przepraszam, że tak w dwóch postach, ale jakoś tak wyszło. Ja również mam podobnie. Uczę się żyć bez swojej żony. Nasza relacja umarła. Szanuje to, że nie chce utrzymywać ze mną kontaktu. Rozumiem swoje błędy z przeszłości, chciałem to naprawić wiele razy, ale chyba tak czasem jest, że się nie da. Tak samo jak Ty też miewam upadki. Czasem jest ok, ale też są takie dni że dosłownie ryczę, wściekam się i zastanawiam czy ja śnię. Ja tez już odpuściłem, bo widzę że ta walka nie ma żadnego sensu u mnie. Moja żona podjęła decyzję i tylko albo aż muszę ją uszanować. Staram się trwać w przysiędze małżeńskiej, ale nie jest też takie łatwe w takiej sytuacji, kiedy od długiego czasu nie mamy żadnego kontaktu czy relacji. Wszystko jest okropnie trudne. Mam nadzieje, że sama znajdziesz to co najlepsze, a kto wie co Cię czeka ;)
Jakbyś pisał o mnie... Uczę się żyć bez niego i czasem wychodzi mi to całkiem nieźle a za chwilę znowu szum bo on coś naopowiadał... i cały mój dotychczas budowany spokój, ulatnia się jak tak szybko jak para znika w powietrzu.
Mimo wszystko ośmielę się powiedzieć, że jest dużo lepiej u mnie niż jeszcze pół roku temu. Chyba powoli osiągam spokój, którego pragnęłam przy mężu. Mam nadzieję, że ta ostatnia historia z kłamstwami mojego męża była ostatnią i budowany od nowa spokój, nie zostanie znowu lub zbyt szybko zaburzony.

Mr.x
Posty: 53
Rejestracja: 06 sie 2019, 13:15
Płeć: Mężczyzna

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Mr.x » 18 wrz 2020, 11:08

U mnie szum pojawia się zwłaszcza po rozmowie z moją żoną. Jak słyszę jakieś nowe zarzuty, lub podważane są rzeczy których byłem pewien. Ja doszedłem do takiego momentu w pewnym czasie, że nie byłem pewnie dosłownie niczego. Z perspektywy czasu widzę, że dobrze że gdzieś komuś się zwierzałem, bo to pomaga mi ustalić i przypomnieć sobie pewne fakty, nawet wtedy kiedy moja żona twierdzi, że tak nie mówiła, czy się zachowała inaczej.

Mi się wydaje, że spokój to można jako taki osiągnąć dopiero po rozwodzie, wtedy kiedy już wszystko zostanie przekreślone i z ludzkiego punktu widzenia nie ma szans na realny powrót małżonka. Ja jestem akurat w trakcie rozwodu i już myślałem, że jakoś to zaakceptowałem, pogodziłem się z tym, ale widzę że targają mną emocję, wątpliwości powracają, żal, smutek i wszystkie inne rzeczy. Fakt, faktem jest tego coraz mniej ale mimo wszystko nawet jakby moja żona teraz mówiła że wraca i chce budować, to bym ją przyjął, bo mi strasznie jej brakuje. Rozmowy i wszystkiego co było z nią związane. Warto robić coś dla siebie. Konkretnie dla siebie. Czyli jeśli lubisz czytać, to czytaj itd itd.. Mi się wydaje, że przechodzisz dosłownie piekło, bo ja jestem w trakcie rozwodu ale z tego co wiem, to moja żona nie ma partnera, ale pamiętam jak mnie wkurzało jak w czasie kryzysu pisała z jakimiś kolegami, czy po prostu się spotykała ze znajomymi, ale ze mną nie chciała.

Ruta
Posty: 526
Rejestracja: 19 lis 2019, 12:00
Jestem: w separacji
Płeć: Kobieta

Re: Jak walczyć o małżeństwo kiedy mąż odpuścił

Post autor: Ruta » 22 wrz 2020, 21:25

Mr.x pisze:
18 wrz 2020, 11:08
(...)
Mi się wydaje, że spokój to można jako taki osiągnąć dopiero po rozwodzie, wtedy kiedy już wszystko zostanie przekreślone i z ludzkiego punktu widzenia nie ma szans na realny powrót małżonka. Ja jestem akurat w trakcie rozwodu i już myślałem, że jakoś to zaakceptowałem, pogodziłem się z tym, ale widzę że targają mną emocję, wątpliwości powracają, żal, smutek i wszystkie inne rzeczy. Fakt, faktem jest tego coraz mniej ale mimo wszystko nawet jakby moja żona teraz mówiła że wraca i chce budować, to bym ją przyjął, bo mi strasznie jej brakuje.
(...)
To tak nie działa. Rozwód nie służy zapewnieniu spokoju. Przechodziłam taki etap, gdy w ten sposób myślałam. Najpierw takie myśli pojawiły się u mnie w ostrym kryzysie, gdy mój mąż przerwał terapię i wrócił do narkotyków. Potem już w trakcie rozwodu, do którego zaczał dążyć mąż, gdy po prostu byłam zmęczona tym co się działo. Ale czułam podobnie jak ty - że moje małżeństwo jest dla mnie ważne. Dlatego na rozwód się nie zgodziałam. Ważniejsze jedt dla mnie być w zgodzie ze sobą i z moją wiarą, niż godzić się na coś czego nie chcę w imię spokoju, którego i tak w ten sposób nie da się osiągnąć.

Natomiast nie oznacza to oczywiście, że niezgoda na rozwód przynosi spokój. Mój mąż jest zły na mnie, że nie godzę się na rozwód i zdarza się, że daje temu wyraz. Trudno. Spokojnie tłumaczę mu swoją postawę, myślę, że gdyby chciał, potrafiłby ją nawet zrozumieć. Jeszcze całkiem niedawno mieliśmy oboje taką samą postawę wobec rozwodów. Wyjaśniłam mężowi, że on ma prawo zmienić zdanie, a ja mam prawo swojego zdania nie zmieniać.

ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości